+48 609 383 416 kmpodkarpacie@gmail.com
A co, jeśli... Email
niedziela, 28 stycznia 2018 07:40

Podstawowy kurs samoobrony dla kobiet odpowiada na wiele pytań dotyczących naszego bezpieczeństwa, które zaczynają się od słów „a co, jeśli…”. A odpowiedzi na każde z nich jest kilka, bo w samoobronie nie ma najlepszej i jedynej . Zawsze w sytuacji podbramkowej musimy wziąć pod uwagę mnóstwo czynników, nasz stan fizyczny, umiejętności techniczne, rozpracować strategicznie nasze położenie, stworzyć portret psychologiczny agresora, przeglądnąć podręczny arsenał, przypomnieć sobie metody wyjścia z opresji, spróbować znaleźć sojuszników, zapanować nad oddechem, paniką, rezygnacją , przygotować najlepszy plan i wcielić go w życie. A jeszcze zapomniałam o najważniejszym: czasem jest na to 2 sekundy. Nikt nie mówi, że będzie łatwo.

Wszyscy chcemy zapewnić sobie miękkie lądowanie i jak najmniejsze straty po takim szalonym skoku w walkę o przetrwanie. No to dwie rady...

 gości z dwóch różnych światów, artysty i wojownika. Frank Zappa uważał, że umysł jest jak spadochron, ale nie zadziała, jeśli nie jest otwarty. Fedor Emelianenko przyznaje, że nigdy niczego nie zakłada z góry, bo zarówno w życiu, jak i w walce wszystko może pójść na opak. Idąc tym tropem przyjrzyjmy się sytuacji: paskudny typ, niesprzyjające okoliczności przyrody, żadnych sił sojuszniczych w pobliżu i to wycedzone przez zaciśnięte zęby żądanie, wspomagane obrazowo przez zaciśnięty w ręce nóż : telefon i pieniądze. Uff, na szczęście pamiętam dobrze, że rekomendowane jest oddanie rzeczy bez narażanie się na niepotrzebną konfrontację fizyczną. Oddaję… A co, jeśli i tak gratis dostanę lanie? Mówili jeszcze, żeby odrzucić jak najdalej i korzystając z okazji uciec. Zamieniam się więc w miotacza, którego nie powstydziłaby się drużyna Jankesów. A co, jeśli tuż po tym poczuję na szyi łapę, na twarzy oddech typa i usłyszę bardzo wyraźne stwierdzenie: śmieciu przyniesiesz to w zębach? A co, jeśli będzie ich dwóch? A co, jeśli... właśnie po to są kursy samoobrony w PSKM. Zadawanie pytań, używanie wyobraźni i czas spędzony na myśleniu o bezpiecznych, sensownych i różnorodnych rozwiązaniach na czarną godzinę gwarantuje, że będziemy mieć znacznie większe szanse w walce z ciemną stroną mocy i w razie W pozwolimy, aby otwarty umysł znalazł w zasobach naszej wiedzy i umiejętności adekwatne podpowiedzi.

W czwartek ruszyła kontynuacja kursu dla kobiet, którego uczestniczki mają za sobą 3 miesięczne szkolenie podstawowe, więc mogłyśmy zacząć od razu od wykorzystania dźwigni łokciowych i nadgarstkowych do wytrącania z równowagi lub unieruchamiania przeciwnika, sprawdzenia jak trudno jest stworzyć portret pamięciowy w czasie walki, przypomnieć sobie sposoby kontrolowania tego co i kogo mamy „na szóstej” i naukę przedostawania się „na martwą”. I już nie mogę się doczekać kolejnego czwartku, bo w ruch pójdzie kubotan i popracujemy na punktach witalnych. I tylko jednego się boję: a co, jeśli dziewczyny nie wrócą przez te wszystkie pompki i czołganie, które kazałam im robić na ostatnich zajęciach? No niestety w życiu nie ma przycisku „ ctrl z”, mogłam o tym pomyśleć wcześniej Pozdrawiam.Ewa

 

wtorek, 18. września 2018

Valid XHTML & CSS